"Nie bądź zawstydzony swoją wrażliwością. Ona przyniosła Ci wiele bogactw. Widzisz to, czego inni nie mogą zobaczyć. Czujesz to, czego inni wstydzą się czuć"

Jeff Foster

 

Mojej wrażliwości niegdyś bardzo nie lubiłam. Czułam się z nią jak odmieniec. Niemal wszystko mnie poruszało, dotykało i wzruszało. Nie chodzi o poczucie się zranioną. Nie. Mam na myśli ten wewnętrzny dreszcz..

 

To uczucie, że dosłownie czuję to, co może w danej chwili odczuwać drugi człowiek. Taka kompletna identyfikacja, jakby to mnie dotyczyło, jakby to mi się wydarzyło, mimo iż w tej historii zupełnie nie o mnie chodzi. A gdy nawet i o mnie w niej chodzi, to rozumienie postawy i tego, czym się dana osoba kieruje. W skrajnych sytuacjach, także wówczas, gdy w pewien sposób przyczynia się mojego cierpienia. Nie wyrażam oczywiście na takie działania zgody. Znam swoje granice. Jedynie chodzi o dreszcz, wynikający ze zrozumienia z serca.

 

Praktycznie zawsze pojawiał się jednocześnie bunt, jakby był nieodłącznym towarzyszem mojej wrażliwości. Jakbym się sama buntowała przeciw tym uczuciom. Teraz już wiem, że był to swoisty kamuflaż. Moja tarcza. Obrona mojego miękkiego miejsca. Przestrzeni ukrywanej przed światem..

 

To uczucie, gdy czytam książkę i czuję jej każdego bohatera. To uczucie, gdy mimo iż samoistnie wybieram sobie faworyta, to czuję także tą drugą, trzecią i każdą kolejną osobowość. Czuję wszystkie postacie i mimowolnie staram się je zrozumieć. Odkąd pamiętam najczęściej sięgałam po "trudną" tematykę. Fascynuje mnie człowiek. Nawet, gdy jego zachowania są skrajne i ekstremalne..

 

To uczucie, gdy oglądam film i historia dramatyczna, "ciężka" wywołuje we mnie wręcz wewnętrzny ból. Zapewne głównie z tego powodu, wybieram kryminały oraz filmy o dość niecodziennych zjawiskach, gdyż na nich moja próba zrozumienia każdego bohatera po prostu się rozmywa. Tarantinowskie kino przemawia do mnie pod tym kątem zdecydowanie najbardziej ;) 

 

Takie wybory są dla mnie czymś na kształt równowagi i zachowania wewnętrznej harmonii. Dokonuję ich intuicyjnie.

 

Wracając jednak do wrażliwości jest ona dla mnie niezwykłą formą zachwytu nad pięknem, twórczością i ekspresją w jakiejkolwiek postaci. Tym, co najbardziej porusza moją głębię jest dźwięk. Kocham muzykę i to wyznanie wydaje mi się w rzeczywistości za słabe, by odzwierciedlić to, co czuję gdy słyszę melodię. Oczywiście jak każdy, mam swoje upodobania i niekoniecznie są to radiowe przeboje ;)

 

Dźwięk, brzmienie jest tym, co przenosi mnie w zupełnie inny świat. Za jej pośrednictwem automatycznie znajduję się w przestrzeni serca. Jest dla mnie zdecydowanie największym bodźcem, zarówno energetycznym jak i uspokajającym. Sięgam, więc po nią zawsze, niezależnie od emocji jakie czuję. Jedynie kierując się uczuciem, zmieniam repertuar. Oczywiście zatrzymuję się dla siebie w ciszy, ale jednak muzyka obcuje ze mną każdego dnia.

 

Zauroczenie się codziennością, nie jest więc dla mnie, aż tak trudnym zadaniem. To jak bardzo kocham życie i jego eksplorację wywodzi się właśnie z mojej wrażliwości. Nie potrzebuję, aż tak wiele, aby czuć radość, lekkość i zachwyt nad życiem. Jestem estetką niezwykle wrażliwą na piękno w każdej formie :) Jestem niezwykle sensualna i wrażliwa na doświadczanie życia zmysłami. Dodatkowo kocham dzielić się tym, co we mnie magiczne, rozkoszne i esencjonalne. Uwielbiam dotykać, widzieć, słyszeć i czuć świat :) Teraz już z pełną świadomością i wdzięcznością cenię moją wrażliwość. Jest jedną z moich ulubionych, bo nadzwyczajnych, jakości.

 

Dziękuję, że czytasz

Lov lov

Inu

 

fot. Archiwum własne

 

Wrażliwość - jakość prosto z mojej pestki:

 

Wrażliwość moim bogactwem

08 kwietnia 2020

Copyright © Esencja Mnie 2019 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.