"Jesteśmy gotowi do duchowej rewolucji,

chodźmy razem do Światła"

Paprika Korps

 

To tekst starej punkowo reggowej kapeli. Znacie? Na pewnym etapie mojego życia zasłuchiwałam się w nich, z wielką namiętnością. Słowa jak powyżej, niebywale bliskie były mi już wtedy.

O co jednak chodzi z tym całym wyjściem do Światła?

 

 

Jakbym miała to wyjście zwizualizować opisałabym je, jako podróż przez głębię swojego serca do miejsca, w którym czuję siebie i prawdę jaką jestem. Do Źródła, gdzie jest cała esencja mnie. Tam nie ma masek, które czasami zdarzało mi się nakładać bojąc się odrzucenia i wielu innych rzeczy. Nie ma tam strachu i strachów. Jest tam pełna akceptacja mnie, wraz ze wszystkimi jakościami mnie. Jest tam uczucie, że nic nie jest w stanie określić wartości, jaką jest samo Życie i Bycie.

 

Udawanie, że nie ma we mnie jakości, których wolałabym nie mieć jest nadal tkwieniem w Ciemności.

Jest nadal "odwracaniem głowy", "odwracaniem się od serca", "odwracaniem się od pełni mnie". Odrzucaniem tego, co jest jeszcze dalej, a konkretnie ponad. Zapalam Światło i widzę to wszystko, co jest, takie jakie jest. Bez udawania i bez planu nadania koloru. Mimo oczywiście mojego nader lubiącego ubarwiać, oceniać, nadawać wartość, nadawać znaczenie lub jego brak, koloryzować rzeczywistość, Ego.

 

 

Rozglądam się i widzę "aha, działam tak i tak, gdy się boję", "aha, a gdy się złoszczę, to w ten sposób funkcjonuję", "hmm fajnie". A co robię w takim razie z miłości, z radości, z zadowolenia, z zachwytu, z wdzięczności? Co lubię? Co cenię w sobie? Rozpoznanie cech, które sprawiają, że jesteśmy z siebie dumni też jest ważne. Dajmy Ego trochę się odnaleźć w nowej przestrzeni ;) Na całą naszą istotę składa się i ciało i dusza i umysł. To wszystko potrzeba równoważyć. Ja potrzebuję to równoważyć, gdyż równowaga i harmonia jest dla mnie niezwykle ważna ;)

 

Wyruszam jednak dalej. Pragnę zobaczyć, co jest ponad to, dotknąć głębiej.

Zawsze chciałam czuć mocniej. Zawsze chciałam dotrzeć do Źródła. Zapewne z uwagi na to, iż ja po prostu czuję więcej. Z uwagi na moją wrażliwość. Niezwykle często, nie do wyrażenia słowami.  Kim, więc jestem bez etykiet? Gdy odsunę wszelkie próby nazwania mnie i tego co robię, kim jestem? To jest właśnie ten moment, gdy zaczyna się magia. Tu już nie ma słów, które oddałyby pełnię. Nie ma słów, które byłyby wystarczające do określenia, opisania, oddania czucia "bycia". To jest po prostu niewysławialne.

 

 

Otulenie siebie i zaakceptowanie wszystkiego, co jest w moim wnętrzu i zewnętrzu, jest dla mnie właśnie tym, co pozwala wyjść w stronę Światła. Momentami razi po oczach. Momentami ten blask jest tak silny, że wolę się schować i uciec z powrotem do Cienia.

Wiem jednak, że Cień, mimo szansy rozpoznania swoich motywów i tego, co i w jaki sposób mnie zasila, jest nadal iluzją.. Światłość bez cienia, ze zgodą tylko na te cechy w nas, które przywykliśmy nazywać dobrymi, poprawnymi, pożądanymi, chcianymi, jest iluzją.

Prawda jest ponad wszelkie etykiety, ponad wszelkie wartościowanie.

Ponad to, co jest "dobre", a co "złe". Jest połączeniem Cienia i Światłości. Połączeniem Dnia i Nocy. Połączeniem Życia i Śmierci.

 

Dziękuję, że czytasz

Lov lov

Inu

 

fot. Archiwum własne

 

Zapraszam na film o Światłości:

 

 

 

W stronę światła, a nawet jeszcze dalej..

25 grudnia 2019

Copyright © Esencja Mnie 2019 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.