Podobno nie taki diabeł straszny, jak go malują ;)

 

Widzimy go. Wyłonił się przed nami. Mamy w sobie na tyle odwagi, zrozumienia oraz uczciwości wobec nas samych, aby do niego podejść i przyjrzeć mu się z bliska. Co nam chce powiedzieć? Od czego się odwraca? Na co wskazuje? 

 

 

Zostaw proszę wyrzuty sumienia, ocenę samej(go) siebie, poczucie krzywdy i urazy, wstyd, szukanie winnych, lęk i złość "na powierzchni". Powiedz sobie, że chcesz Go tylko zrozumieć i dostrzec.  Nie namawiam do próby walki z nim, Jego zmiany, naprawy i innych tego typu procesów, które zmierzają do "uwolnienia" się od niego, w sensie pozbycia się Go.

Cień jest bowiem, integralną częścią nas.

W moim odczuciu ważna jest jego akceptacja, pogodzenie się z Nim, wybaczenie sobie, że jest taki, a nie inny ;) Powiem nawet więcej, pokochanie Go i podziękowanie mu..

 

Warto zdać sobie sprawę z tego, że On w pewien sposób nas zasila. Pozwala nam zrozumieć, gdzie są nasze granice, czego potrzebujemy, co nas wzmacnia, a co nas blokuje. Ukazuje nam w jaki sposób działamy w Świecie, co nas motywuje do działania, jakie są nasze korzenie, na czym te korzenie zapuściliśmy, jakie stworzyliśmy sobie fundamenty. 

 

 

Można puścić intencję w świat, w kosmos, we Wszechświat. Wykreuj swoją własną. Tak jak czujesz.

 

"Dziękuję Ci Cieniu za wszystko, co mi pokazujesz. Dziękuję, że próbujesz mnie chronić. Dziękuję za wszystko, co dzięki Tobie przeżyłam. Dziękuję za każde doświadczenie, które wprowadziłeś na moją ścieżkę. Pozwalam sobie nie rozumieć. Pozwalam sobie czuć i akceptować. Pozwalam sobie wybaczyć. Widzę Cię. Akceptuję Cię. Jesteś moją integralną częścią. Każdy aspekt mnie, każda moja część i jakość tworzy moją unikatową konstrukcję. Przyjmuję je wszystkie. Dziękuję za każdą moją część. Integruję Was w jedno.

 

Jednocześnie wiem, że nie jestem moimi emocjami. Nie jestem tym, co mi się przydarzyło. Jestem czymś więcej. Czymś niewysłowionym. Czymś więcej, niż moje ciało, niż mój umysł. Jestem czymś więcej, niż jestem w stanie sobie wyobrazić. Kocham i szanuję każdą część mnie, która pojawiła się we mnie, po to by mnie chronić. Dziękuję. Wszystko to, co mnie już nie karmi i nie wzmacnia, może odejść. Oddaję i puszczam w Kosmos wszystko to, co wypełniło już swój cel. Dziękuję i oddaję. Matko Ziemio proszę przyjmij to, co już mnie nie karmi i przemień w strumień krystalicznie czystej wody zasilającej oceany miłością. Ojcze Niebo proszę przyjmij ode mnie to, co już mnie nie zasila i przemień w oczyszczający wiatr rozsiewający po Świecie miłość. Jestem bezpieczna. Jestem miłością."

Namaste

 

 

Przede wszystkim namawiam do tego, aby kierować się swoją Intuicją. To co przychodzi Ci jako pierwsze, to co Ci się pojawia jest właśnie tym, co potrzebujesz zobaczyć, czy też uwolnić. I znów nie dzieje się to z poniedziałku, na wtorek ;) Zobacz. Zauważ. Zaakceptuj. Nic tak nie uwalnia jak wybaczenie i akceptacja. Miłość jest najpotężniejszą wibracją. Miłość jest tym, co zakrzywia rzeczywistość i rozświetla najciemniejszy mrok. 

 

Dziękuję, że czytasz

Lov lov

Inu

 

Fot. Archiwum własne

 

Z miłością zapraszam na wideo dotyczące pojednania z Cieniem :)

 

 

 

No więc, jak przytulić ten Cień?

18 grudnia 2019

Copyright © Esencja Mnie 2019 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.