Nasza wielorakość nie podlega wartościowaniu. 

 

Przyznaję, czasami totalnie nie wiem, które rozwiązanie jest dla mnie "najlepsze". Czasami kompletnie nie wiem, którą drogą iść dalej. Czasami nie wiem, który głos w mojej głowie jest tym najwłaściwszym. Czasami nie wiem, który wariant jest lepszy. Czasami nie wiem, co będzie dalej. Czasami nie wiem, co zrobię, gdy mi nie wyjdzie, bo nie mam planu awaryjnego, bo nie wiem jak go opracować. Czasami po prostu nie wiem..

 

Przyznaję, czasami nie mam racji. Czasami nie wiem, gdzie jest racja. Czasami nie mam zdania. Czasami nie wiem, po której stronie się opowiedzieć. Czasami nie potrafię wybrać z szumu w mojej głowie wariantu, który ze mną na daną chwilę najbardziej rezonuje. Czasami nie chcę mieć racji. Czasami chcę nie wiedzieć. Czasami chcę się pomylić. 

 

Czasami nie chcę używać słów, by określić to, co czuję. Czasami nie chcę używać słów, by nazwać to, co myślę, by nazwać to, czego doświadczam. Czasami chcę tylko czuć. Czasami chcę tylko płynąć. Czasami chcę tylko doświadczać i obserwować. Czasami chcę dotknąć tej przestrzeni bez wiedzy, bez racji, bez nazwy. Przestrzeni, w którą zatapiam się tylko po to, by czuć. 

 

Słowa zabierają energię. Nazywają. Określają. Wartościują. Etykietują i szufladkują. Słowa nadają znaczenie. Wrzucają na pewien tor. Czasami więc, chcę nie nazywać, nie określać, nie wartościować. Kierować energię na czucie i czyste doświadczanie. Pozwolić sobie nie wiedzieć, co dalej. Pozwolić sobie, być może nie mieć racji. Oddać się obserwacji siebie i tego, co na zewnątrz. Oddać się obserwacji wielorakości, jaka we mnie się kryje. Oddać się obserwacji postaw, jakie we mnie wyzwalają zewnętrzne wydarzenia. Oddać się obserwacji umysłu podążającego za bodźcem.

 

Jest we mnie wielorakość i wielopostaciowość. Jest czas na słowa i czas na ciszę. Jest miejsce na wiem i nie wiem. Jest czas na wyrażanie siebie i nazywanie uczuć. Jest czas na samo odczuwanie. Każda postawa jest właściwa. Każda jakość potrzebuje przestrzeni. Każda postawa zasługuje na uwagę. 

 

"Nie wiem", "być może nie mam racji", "nie muszę wiedzieć, co dalej", "nie muszę mieć planu", "nie muszę mieć rację". Samo wypowiedzenie tych słów sprawia, że czuję jak całe moje ciało opuszcza napięcie. Wszystkie mięśnie się relaksują. Umysł robi przestrzeń. Umysł się wycofuje. Usłyszał komendę. Nie musi się spinać, kombinować i analizować. Też spróbuj. Zachęcam :)

 

Oprócz przestrzeni "nie wiem" otwiera się we mnie aktualnie zatrzymanie nad tym, w jaki sposób się wyrażam. Jak mówię o tym, co czuję? Jakich słów używam? Jak definiuję? Jak interpretuję to, co słyszę? Przez jakie filtry przepuszczam? Czy słyszę? Czy słucham? Czy dociera do mnie już nieprzeanalizowany przekaz? Czy otwieram się na usłyszenie intencji? Czy wrzucam siebie automatycznie w postawę "wiem", "mam rację"? Czy rozumiem? Jak rozumiem? Jak reaguję? Czy chcę poczuć drugiego człowieka? Czy chcę poczuć siebie?

 

Kocham słowo. Jest narzędziem, przez które wyrażam to, co czuję, to co myślę. Oddaje mój przekaz, to co wewnątrz mnie się wydarza. Kocham jednak też ciszę i to co nienazwane. Jest we mnie przestrzeń nierozpoznana przez nikogo. Miejsce nie do wyrażenia, niewysłowione, moje, mojego serca, mojej duszy, mojej pestki. Najpiękniejszy w nim, jest właśnie brak nazewnictwa i próby interpretacji. To przestrzeń stworzona z czucia, odczucia i bycia. Nie potrzebuję wiedzieć czym jest. Nie potrzebuję ją określać. Jakakolwiek nazwa nie oddałaby tego, czym jest, jaka jest i jaka ja jestem w niej.

 

Dziękuję, że czytasz

Lov lov

Inu

 

fot. Ksenia

 

Film o niewiedzeniu ;)

 

Nie wiem..

21 maja 2020

Copyright © Esencja Mnie 2019 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.