"Estetka, której domem jest droga"

Ja

 

Za każdym razem, gdy wkraczam na nową ścieżkę mojego życia towarzyszy mi podekscytowanie, ciekawość, radość połączona z lekkim i miękkim przerażeniem. Nie zawsze jest to strach, jest to coś bardziej plastycznego, coś co można uformować i nadać temu kształt. Wraz z każdym krokiem emocje te się transformują i zmieniają, zależnie od wydarzeń.

 

Wydaje mi się to dość naturalne. To, co nieznane w pewien sposób niezwykle frapuje, a z drugiej wywołuje niepewność. Lubię jednak, gdy się dzieje. Lubię, gdy mogę zobaczyć, co robi mi dana nowa sytuacja. Odwaga nie jest pozbawiona obiekcji i wątpliwości. One w pewnym stopniu po prostu nam towarzyszą. Całym sensem bycia w podróży życia jest podążanie swoją ścieżką, mimo tych wątpliwości czy strachu, a nawet właśnie razem z nimi.

 

Nie lubię dzielenia emocji na złe czy dobre, negatywne czy pozytywne. Uważam nawet, że te których nie lubimy czuć, te niewygodne, mówią nam o nas zdecydowanie więcej, niż emocje, za którymi podążamy.

 

Cudownie jest czuć radość, miłość, szczęście i wiadomo, że zależy nam na tym, aby te uczucia były z nami zawsze. Ja też tego chcę i marzę, aby absolutnie każdy człowiek na ziemi czuł miłość, spokój, radość, szczęście, akceptację, zrozumienie, cierpliwość, wdzięczność niezależnie od sytuacji. 

 

Wydaje mi się jednak, że właśnie te niechciane i nisko wibracyjne stany, jak je dobrze wykorzystamy mogą wrzucić nas na wyższe wibracje. Gdy czuję smutek, żal czy złość i rozpoznam dlaczego towarzyszą mi te emocje, co takiego chcą mi powiedzieć, za czym tęsknię, gdzie są moje granice, co dokładnie poczułam?

 

Jeżeli tęsknię za ciepłem i miłością to czy sama daje sobie tych uczuć wystarczająco dużo? Skoro mi ich brakuje to czy oby na pewno nie zaniedbałam siebie?  Jeżeli czuję złość, bo zostały przekroczone moje granice, to czy na pewno dobrze siebie chroniłam? Czy złości mnie może to, że na jakiejś płaszczyźnie sama nie działam w zgodzie ze sobą?

 

Jeżeli rozpoznam sygnały z ciała, z umysłu i duszy oraz za nimi podążę mogę podnieść swoją wibrację bardzo szybko. Dodatkowo dzięki tym sygnałom mogę zobaczyć siebie, taką prawdziwą. Jak działam, gdy się boję, a gdy się smucę? 
 

Jak łatwo przypominam sobie, że mam więcej, niż myślę? Jak szybko reflektuję się, że jestem czymś więcej, niż myślę? I najważniejsze czy pamiętam, że nie jestem moimi emocjami i myślami. One są jedynie wskazówkami na drodze. Niezależnie od sytuacji na drodze jestem zawsze. Zawsze przecież zmierzamy do jakiegoś punktu. Ścieżka nieznana stanie się znana, a cel ostatecznie i tak będzie osiągnięty, od nas zależy jaki to cel.

 

Namaste

Inu

 

 

Na nieznanej ścieżce

02 grudnia 2020

Copyright © Esencja Mnie 2019 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.