"Jeśli przyjrzeć się bożemu dziełu, od razu widać, że Stwórca sam nie wiedział, kiedy przestać"

Julia Cameron "Droga Artysty"

 

Siedzę na murku gruzińskich łaźni. Rozwijam papier. Pachnie tak bardzo, ale na razie tylko patrzę. Delektuję się widokiem, oddalam moment, w którym dowiem się czy jest tak samo dobre, jak sobie wymarzyłam. Tyle o nim czytałam. Zwinięty w kopertę, wypełniony podpuszczkowym serem. Chaczpuri.

 

Przypomina mi dzieciństwo. Pamiętam te emocje. Ten stan. Te uczucia. Tą zwyczajną, codzienną prostotę. Niczym naleśnik wciśnięty w dłoń od babci. Luksus. Takie wspomnienia to luksus. Ciepłe wspomnienia z dzieciństwa, które tam mało pamiętam.

 

Jest słodka. Bardzo słodka. Lepkie mam od niej usta. Lepkie podniebienie i język, który szuka reszty słodyczy. Jest zimna. Od butelki cierpnie mi dłoń. Orzeźwiająca, mimo słodyczy. Tak dobra, że śni mi się pierwszej nocy. Gruszkowa lemoniada.

 

Ludzie wokół tak przyjaźni, że głowa nie może udźwignąć, bo jak tak zwyczajnie, bez oczekiwań może ktoś zaczepiać na mieście przed północą i pytać, czy masz gdzie spać? Jak może dać Ci warzywa na bazarze. Od tak. Tylko dlatego, że jesteś.

 

Nad moją głową w hostelu wisi ogromna polska flaga. Uśmiecha się do mnie. Duża recepcjonistka obdarza mnie jednym z najpiękniejszych uśmiechów mojego życia. 

 

Niektórzy nie mają dużo, ale żyją tak jakby mieli wszystko. Czym jest to wszystko? Jak to jest nie mieć nic i czy można nic nie mieć? Dlaczego się boję? Dlaczego w ogóle chcę mieć? Co mi daje posiadanie czegokolwiek? Czy chodzi tylko o komfort psychiczny? Fajnie jest mieć, ale o co chodzi z tym całym bogactwem? Dlaczego do niego zmierzamy? Jakie uczucia w nas wywołuje, co potrzebujemy? Co chcemy w sobie wypełnić? Jakie tam jest uczucie? 

 

Czy istnieje jakiś limit? Czy świat, w którym są miliony różnych kwiatów w kolorze samego różu, może mieć limit? Czy istnieje deficyt, skoro nie ma dwóch takich samych płatków śniegu? Czy możliwe jest, że czegoś zabraknie? Czy możliwe jest, że wszystkie miejsca będą zajęte? 

 

A co jeśli obfitość nigdy się nie kończy? Jeżeli jest zwyczajnie niewyczerpalna. Energia płynie i jedno zastępuje kolejne, inne, nowe i świeże. Zawsze. Co mam? A jeżeli czegoś nie mam to dlaczego? Czy jestem otwarta na przyjmowanie? Czy pozwalam sobie wziąć? Czy uważam, że zasługuję na ostatni kawałek czekolady? Czy umiem sięgnąć po ostatni kawałek? 

 

Uważam, że warto odpowiedzieć sobie na te wszystkie pytania, aby nie gonić za czymś przeciw sobie. Uważam, że bogactwo w materialnej postaci jest tym, co otrzymujemy wraz z otwartością naszego serca na dobra. Pieniądze są energią, a samo bycie tu na ziemi jest obfitością.

 

Z miłością

Inu

 

Dziękuję, że jesteś

 

Fot. Archiwum własne

 

Masz tyle, ile trzeba

22 października 2020

Copyright © Esencja Mnie 2019 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.