Jestem moim własnym aniołem

Jestem cudem

Jestem moim bohaterem

 

Zamykam oczy. Chcę zniknąć. Rozsypała się po całym pomieszczeniu. Szkło leży dosłownie wszędzie. Kawałki ostrych krawędzi tkwią w ramie w miejscu, gdzie jeszcze kilka sekund temu była szyba. Stoję i patrzę, jak gołymi rękami wyciąga pozostałe kawałki. Krwawi. Zupełnie mnie to nie rusza. Nie, że mam to w dupie. Po prostu nie czuję nic. Roztrzaskałam się wraz z tą szybą. Umarłam..

 

 

Myślę intensywnie, co ja tak naprawdę najbardziej lubię? Czym jest to, co sprawia, że się tak kompletnie raduję i pokazuję mój wewnętrzny świat? Nie pasja. To coś więcej. To coś głębszego.

To ja! To cała moja potrzeba totalnej ekspresji i wyrażania siebie! To pisanie i gadanie! Aho!

To moja nad wyraz bujna wyobraźnia. W mojej głowie wciąż tworzą się różne historie. Słowa układają w ciąg zdań, opowiadań, w całość. Może zamiast tworzyć katastroficzne wizje mojej rzeczywistości, wykorzystam swój potencjał do kreowania piękna? Wystarczy zmienić kierunek swojej tendencji, zdolności :)

 

Zaczynam pisać tylko dla siebie. Są to głównie opowiadania o moim codziennym, zwyczajnym życiu. Opowiadania o moich lękach, którymi się z Wami dzieliłam.. Piszę dużo, wszystko, co potrzebuje wypłynąć. Prowadzi mnie to do bloga. Myśl, o swojej przestrzeni w sieci, staje się coraz bardziej wiercąca. Muszę. Wiem już, że inaczej się chyba uduszę ;)

 

Mam świadomość tego, że przeżyłam wiele trudnego. Wiem gdzie byłam, skąd przyszłam. Nie chcę nigdy tego zapomnieć. Nie w żalu, że tak się wydarzyło, a z wielką pokorą w sercu i miłością, bo kurcze to było niezłe bagno, a ja ŻYJĘ! Jestem tu nadal, bo tak wybrałam. 

 

 

Moim marzeniem stało się inspirowanie i wspieranie ludzi, bo wiem, że takich historii jak moja są dziesiątki, setki, tysiące.. Wiem jak bardzo sama potrzebowałam pomocy. Jakiejkolwiek. Każde zdanie dodające otuchy i nadziei, było dla mnie niczym woda dla spragnionego ciała. Chwytałam się wszystkiego, aby nie umrzeć. Dosłownie. Choć tak naprawdę umarłam, po to, aby urodzić się na nowo.

 

Wiem jak to jest, gdy marzenie o domku z ogródkiem wydaje się abstrakcją, bo ja marzę jedynie o tym, aby spokojnie wyspać się, zjeść i nie zwrócić jedzenia, odstawić leki przeciwpadaczkowe i migrenowe, ale głowa boli mnie tak okrutnie, że ostatecznie mdleję, raz na jakiś czas... Po paru latach wiem, że jestem uzależniona od kodeiny, która uśmierza mój ból, bo moim marzeniem jest po prostu nie czuć nic. Nie czuć tego walącego od rana serca. Nie czuć tego lęku, że wszystko pieprznie, a ja przecież sama nic nie znaczę. Nie czuć tej paniki, przez którą nie mogę oddychać, że on odejdzie, że ma inną, że ja to NIC..

 

Wiem jak to jest nie móc spać bez antydepresantów. Wiem jak to jest czuć się po nich tak przymroczoną, że nie wiem co się dzieje i mam wrażenie, że cały dzień wydarza się w slow motion.. 

 

Wiem jak to jest, gdy łapię się jakiegokolwiek gestu, który może oznaczać, że jednak kocha, że jednak jest wierny, że wszystko jest dobrze. Wiem jak to jest, gdy głowa wciąż analizuje, nadaje na najwyższych obrotach 24/7. Wiem jak to jest, chcieć wydrapać wręcz, wszystkie te destrukcyjne myśli, bo nie mam już siły żyć. Permanentny lęk i stres. Znam to lepiej, niż potrafię wyrazić słowami.

 

Wiem jak to jest zamykać oczy i udawać, że się nie widzi. Wiem jak to jest udawać, że się nie słyszy. Wiem jak to jest oszukiwać samą siebie. Wiem jak to jest porzucać samą siebie. Wiem jak to jest zdradzać samą siebie. Wiem jak to jest nienawidzić samą siebie. Wiem jak to jest czuć wstręt do samej siebie. Wiem jak to jest czuć się brudną, mimo wyszorowanej ostrą szczotą skóry. Wiem jak to jest poniżać się, poddawać, oddawać, stać w miejscu, nie mieć siły. Wiem jak to jest wciąż uciekać, uciekać, uciekać.. Wiem jak to jest wciąż czekać, czekać, czekać..

 

Wiem też, jak cudownie zmienia się świat, gdy podejmujesz jedną, najważniejszą decyzję swojego życia. Chcę Żyć! Nic nie ma znaczenia w momencie, gdy decydujesz się żyć.

 

Teraz odważnie marzę o byciu szczęśliwą i biorę pełną odpowiedzialność za to uczucie. Nie oddaję go w inne ręce, jednocześnie otwierając się na przyjmowanie i dawanie. Moim największym marzeniem jest wyrażanie siebie, kreowanie, tworzenie, życie pełną mną :)

 

Dziękuję, że czytasz

Dziękuję, że mogłam podzielić się z Tobą moją historią

Lov Lov

Inu

 

fot. Archiwum własne

 

Zapraszam na film, w którym opowiadam o mojej trudnej historii. Mojej drodze:

 

Marzę o tym, by ŻYĆ!

02 marca 2020

Copyright © Esencja Mnie 2019 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.