"Nie wyważaj drzwi otwartych na oścież"

Kult

 

Ile to razy atakowałam otwarte drzwi?.. Ile to razy szarpałam się z tymi, które nigdy zamknięte nie były?.. Ile razy nieśmiało spoglądałam w stronę tych, które lśniły światłem niedostrzegalnym wówczas dla mnie?.. Ile razy myślałam, że przecież nie ja, nie teraz, bo jeszcze tu nie tak i tu do bani i tu trzeba zmienić i poprawić i przepracować i ulepszyć i naprawić?.. Ile razy sądziłam, że to moja wina, że to wszystko ja i ze mną coś jest nie tak, bo jakby było inaczej, to by się nigdy nie wydarzyło?..

 

Jedna negatywna myśl ciągnęła za sobą kolejną, kolejną i tak w kółko. Uwierzyć w swoje destrukcyjne spostrzeżenia jest nam zdecydowanie łatwiej, niż w te budujące. Umysł właśnie tak funkcjonuje. Szuka zagrożenia. Szuka tego, co nie działa, tego co trzeba zmienić. To całkiem naturalne zjawisko ;)

 

Zauważenie jednak swojego zgubnego mechanizmu i wzięcie za niego odpowiedzialności to jedno. Każde wrzucenie się na te same tory, było dla mnie mega frustracją. "Przecież już tyle wiem! Przecież już to znam! To schemat, a ja znów w niego wpadam!". Tak jakby 30 letni proces myślenia można byłoby zmienić w ciągu jednego dnia. I znów można wpaść w kołowrotek negatywnych myśli, wyrzutów, żalu, poczucia winy i gniewu na samą siebie. Można tak się nakręcać w nieskończoność.

 

Najbardziej skutecznym uwolnieniem w moim odczuciu jest obserwacja. Zauważenie siebie, jakby nieco z boku. Zachwyt nad swoim własnym umysłem jest naprawdę fascynujący, o czym już kiedyś pisałam. "Aho! To tak działam? Niewiarygodne, że znów zrobiłam tak samo. Kurde czuję opór! Wow czuję złość! Ale mnie wkurza ta sytuacja! Wow, a teraz mam żal do siebie, że znów zrobiłam tak samo? Niesamowite! Aho!"

 

Zrobienie przestrzeni, zarówno na emocje jakie się pojawiają w związku z daną sytuacją, zauważenie tych emocji oraz zapytanie samej siebie, dlaczego dokładnie takie uczucia się we mnie budzą, jest tym co pomaga mi dotrzeć do źródła. Pomaga poszerzyć percepcję postrzegania mnie w konkretnym zdarzeniu, mojej interpretacji tej sytuacji, bo przecież finalnie to ja decyduję i nadaję znaczenia temu, co się wydarza w moim życiu. Tak naprawdę tylko ja. To moje doświadczenie, moja przestrzeń, więc jedynie ja jestem odpowiedzialna za to, co uznaję za błogosławieństwo, a co za dramat. Uświadomienie sobie tego jest tym, co uwalnia mnie najbardziej.

 

Nic i nikt z zewnątrz nie może mnie skrzywdzić. To ja decyduję. To ja reaguję. To moja wolna wola. To moje prawo. To ja wybieram. To ja kreuję. To ja dobieram ludzi w mojej przestrzeni. Gdy wydarza się coś na co nie mam wpływu, mam wpływ na moje zachowanie i na to, co mi robi ta sytuacja.

 

Nie wymagam od siebie, że już nigdy więcej nie wpadnę w stary schemat. Jeżeli tak się wydarzy to się zreflektuję, zauważę. Raz szybciej, raz wolniej. Kocham siebie zawsze. I w momentach, gdy zatrzymanie następuje od razu i wtedy, gdy trwa to nieco dłużej. Nie będę się biczować za to, że znów upadłam ;) W końcu to ja jestem jedyną osobą, której miłości w takich chwilach potrzebuję. Oczywiście cudownie jest, gdy ktoś wspiera, otoczy swoją obecnością, ale to co wybrzmiewa w mojej głowie jest tym, co najbardziej mnie zasila lub tłamsi.

 

Mówię, więc sobie "Ej widzę Cię! Właśnie teraz. Właśnie taką. Jestem tu, w każdej Twojej odsłonie. Bez względu na to, co tam się w Tobie wydarza. Kocham Cię zawsze."

 

Niezmiennie będę także mówić o dobrodziejstwie medytacji i oddechu. Wskoczenie w przestrzeń serca pomaga wyjść z umysłu, pomaga się zatrzymać i obserwować właśnie bez oceny i bez krytyki. Im częściej pozwalamy sobie być, przyjmujemy siebie takimi jakimi jesteśmy, akceptujemy nasze schematy, upadki i reakcje, tym łatwiej i szybciej przychodzi nam wyjście z kołowrotku negatywnych myśli.

 

Dziękuję, że czytasz

Lov Lov

Inu

 

Film o kompulsywnym myśleniu:

 

 Kołowrotek myśli

26 kwietnia 2020

Copyright © Esencja Mnie 2019 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.