Copyright © Esencja Mnie 2019 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.

"W każdym jest miłość. Tylko to nie jest 7 miliardów indywidualnych miłości, a jedna miłość w 7 miliardach ludzi"

Michał Niewęgłowski 

 

O Yes Plusie dowiedziałam się pod koniec ubiegłego roku, od mojej przyjaciółki Nati Buczkowskiej, która jest nauczycielem w Art of Living i takie kursy prowadzi. Nie było mi wówczas po drodze.. W tym roku postanowiłam się jednak pojawić. Kurs bazujący na medytacji i jodze jest jak najbardziej ze mną w rezonansie, ale tu zapowiadano coś więcej.. zabawę, muzykę, wyzwania, ćwiczenia oddechowe, wykłady oraz "intensywne procesy introspektywne", które w momencie zgłaszania chęci uczestnictwa wydawały mi się największą tajemnicą. Moją intencją jest (niezmiennie) szukać siebie, na jeszcze głębszych poziomach nieświadomości, jeszcze pewniej i odważniej ruszać w swoją stronę.

 

 

Mimo prawie czterodniowego warsztatu, nie wiem jak go opisać i to co się na nim wydarzyło, gdyż jest to do przeżycia, a nie omówienia. Bardzo głębokie przemyślenia, które wciąż się we mnie układają. Nadal czuję się wycofana i wtulona w siebie. Kocham ten stan, mimo iż towarzyszą mu różne skrajne emocje. To jednak one odzwierciedlają wewnętrzną transformację. Nawet jeżeli momentami jest niewygodna..

 

Zatrzymanie się dla siebie w medytacji, w oddechu, w chwili obecnej, w byciu, pomaga zatrzymać umysł. Zaprosić go do eksploracji rzeczywistości bez nakładania na nią filtrów, bez projekcji. Zobaczyć to co jest, w takiej wersji w jakiej jest. Poczuć głębię spokoju i zaufania, że jest ok. Tak zwyczajnie. Już teraz. Bez oczekiwań. Bez bycia w ciągłej poczekalni. 

 

Uśmiecham się do rzeczywistości jaka mnie otacza. To ja jestem jej kreatorem.

To ja wybieram i tworzę moje życie. To ja dobieram kolory, jednocześnie akceptując całą paletę barw jaka istnienie we Wszechświecie i jaką akurat mam w zasięgu rąk ;)

 

 

Nie od początku o tym wiedziałam. Moje pierwsze próby medytacji były katorżnicze ;) Poważnie. Nie potrafiłam wyciszyć umysłu. Siłowałam się z nim i uciekałam od tego, co działo się zarówno w mojej głowie, jak i moim sercu.. Odwracałam się od siebie. Pamiętam te momenty, gdy zła na kogoś myślałam "nie znasz mnie". A tak naprawdę sama siebie nie znałam. To ja byłam adresatem tych słów.

 

Nie weryfikowałam swoich przekonań. Nie pytałam siebie, czy to jest moje? Czy ja w to wierzę? Czy ja to lubię? W ogóle w co ja wierzę i co ja lubię?

Medytacje, więc wylały cały zamęt jaki latami kłębił się w moim wnętrzu..

 

 

Zaczęłam szukać w sobie odpowiedzi. Niektóre nie były komfortowe. W sumie to prawie wszystkie były bardzo uwierające ;) Sprawiały, że chciałam po prostu uciec, ale to byłaby ucieczka ode mnie.. A ja przecież postanowiłam inaczej.. Zdecydowałam przyjąć siebie w pełni. Łącznie z tymi jakościami, które uważałam za "wady".

 

Każdy aspekt mnie jest moim unikatowym bogactwem, stanowi bogactwo mnie.

Obejmuję, więc siebie kompletnie, jako całość. Cała moja ludzka natura jest boginiczna. Twoja też :) Jesteśmy boskimi istotami i zawsze jesteśmy połączeni z Bogiem, Źródłem, Wszechświatem, Kosmosem, Życiem - wstaw co chcesz, to w co wierzysz, bo jest to właściwe. Nigdy nie jesteśmy rozdzieleni. Zawsze jesteśmy piękni. Zawsze. W pięknej sukience i rozczochrani w warzywniaku ;)

 

  

fot. Wanda

 

Każdy dzień, każdy moment mojego życia doprowadziły mnie do tego miejsca w moim wnętrzu, gdzie czuję tą esencję. Zarówno te wszystkie radosne i pełne ekscytacji chwile, jak i te w których wylewałam tonę łez "w fochu" na cały Wszechświat ;) Nie oddałabym żadnej. Nie zamieniłabym żadnej chwili na inną. Zawsze jestem wdzięczna. I właśnie tej postawy nauczyła mnie medytacja.

 

 

Wracając jednak do kursu, chcę podzielić się z Wami moim głównym rozpoznaniem. Procesy, jakie tam zachodziły, nie odbyłyby się bez zaangażowania każdego z uczestników. To wymiana wielopulna. Wielo, bo dotyczy wszystkich bez wyjątku, z nauczycielami włącznie ;). Jestem ogromnie wdzięczna za każdą osobę. Każdą z początku nieznaną i określaną w jakiś sposób przez umysł. Każdą cudowną w swoim zagmatwaniu, w swojej historii i swoim indywidualnym pięknie. Jak zawsze zakochałam się w człowieku, przez co jeszcze bardziej zakochałam się w sobie. Fantastycznie jest zobaczyć siebie w drugiej osobie. Fantastycznie jest zobaczyć inną osobę w sobie. Jesteśmy jednym.

Różnice, które widzisz są projekcją ego..

 

 

 

To z pewnością nie był ostatni Yes Plus w jakim brałam udział. To z pewnością nie był ostatni mój pobyt w Tarasce. Są takie miejsca, są tacy ludzie, są takie okoliczności, dzięki którym, coś się w Tobie zmienia już na zawsze..

 

Dziękuję, że czytasz

Lov lov

Inu

 

fot. Archiwum własne

 

Zapraszam do obejrzenia filmików - relacji z kursu :)

 

 

 

 

 

 

Intensywne procesy introspektywne, 
czyli kurs Yes Plus w Tarasce 8-11.11.2019

20 listopada 2019