Copyright © Esencja Mnie 2019 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.

"Najpiękniejsze momenty są wtedy, gdy się zgubię"

Beata Kiewisz 

 

Zgubię wśród swoich własnych oczekiwań i wymagań wobec Życia. Zgubię w plątaninie swoich własnych myśli. Zgubię w wizji mojego planu i próby kontroli rzeczywistości. Tak czuję ja owo pogubienie, o którym mówi Beata Kiewisz. Jedna z tych istot, która pomogła mi wypłynąć na powierzchnię :)

 

Doświadczanie Życia jest dosłownie zgodą na przepływ. Jest nie tylko poznaniem tego, co dla naszego umysłu wydaje się być piękne i kolorowe. Choć warto zatrzymać się przy tym, i zapytać siebie czy my w ogóle pozwalamy sobie doświadczać szczęścia? Czy pamiętamy, że zasługujemy zawsze, bez względu na warunki? Czy może gdzieś tam na dnie nas zlokalizowana jest wątpliwość, że niby niegodni my..?

 

Otóż godni jesteśmy zawsze i zawsze zasługujemy na wszystko, co najlepsze i na to wszystko, co nas karmi i wzmacnia. Śmiało możemy sięgnąć po cokolwiek, czego pragnie nasza dusza. Wszechświat jest tak różnorodny i przebogaty, że dosłownie możemy mieć wszystko, co tylko potrzebuje nasze serce.

 

Pytania, na które poszukiwałam odpowiedzi, w czasie gdy było mi najtrudniej w życiu, wybrzmiewały w mojej głowie każdego dnia. Budziły mnie i kładły się ze mną spać. Chciałam poznać siebie. Poznać siebie naprawdę. Kim jest osoba, która patrzy na mnie z lustra? Kim jesteś dziewczyno? Drążyłam, dociekałam, eksplorowałam siebie. Co mnie karmi i wzmacnia? Co zasila? Co pomaga wzrosnąć?

 

 

Postanowiłam, że tym razem walczyła nie będę z niczym i z nikim, że zaufam i oddam się fali, która mnie niosła. Mimo iż, kompletnie nie miałam pojęcia, gdzie mnie porywa i kiedy się zatrzyma sztorm ;) Ufałam, że "wyrzuci mnie" w miejscu, które będę mogła nazwać domem, moim domem, moją przystanią i oazą. 

 

Czym jednak jest dla mnie oaza? Co potrzebuję, aby w jakimkolwiek miejscu czuć się jak w domu? Co jest dla mnie domem? Co czuję w moim ciele, gdy wypowiadam na głos słowo "dom"? Czy "dom", który straciłam i z którego się wyprowadziłam był w ogóle moim domem? Dlaczego nie był moim domem? Czego tak brakowało?

 

Mnie.

 

Gdzie byłam w takim razie ja? Dlaczego tam poszłam? Czego szukałam? A może w ogóle nie wybrałam się na żadne poszukiwania? A jakbym się jednak wybrała to, co bym chciała znaleźć? Czego bym chciała doświadczyć? Co jest dla mnie ważne? Co mnie buduje? Gdzie jest moja radość? Gdzie jest mój spokój? Jak do niego docieram?

 

A kiedy upadam, to jak ląduję? Czy z hukiem, poobijana walę się jeszcze po głowie, że znów? Czy może pozwolę sobie chwilę poleżeć z miękkością i delikatnością otulając siebie i podłoże, na którym leżę?

 

Nie boję się niczego. I tak wiem, jak to brzmi po miesięcznym cyklu z lękami, w czasie którego obnażyłam moje trzy największe lęki. Nie boję się ich jednak. Nie boję się upadać, potykać, złościć, frustrować, krążyć, zawracać, zgubić, radować, sięgać po więcej, kochać. Nie boję się bać. Jednocześnie godząc się na lęki, które mieszkają w mojej głowie. Na lęki w wyniku, których boję się upadać, potykać, złościć, frustrować, krążyć, zawracać, zgubić, radować, sięgać po więcej, kochać. Rozumiesz? Jedno nie wyklucza drugiego. Można się bać w głowie i być spokojnym w sercu. Niezależnie, co się dzieje w moim życiu jedno wiem: ZAWSZE SOBIE PORADZĘ :)

 

Moje doświadczenie (którym dzielę się z Wami w moim filmie, częściowo i dość ogólnie, ale jednak coraz bardziej śmiało, mimo iż nie jest to łatwe) jest jednym z wielu. Takich historii jest, aż nad to. Zwykłe niezwykłe, ale wydarzają się. Co z nimi zrobimy zależy tylko od nas samych :) I to jest właśnie najpiękniejsze w tym wszystkim, że to my decydujemy, czy będziemy szli przez Życie poturbowani, smutni, rozżaleni, z poczuciem krzywdy, że taką mamy historię? Czy pójdziemy z podniesioną głową, dumni z siebie "Kurde! Mam taką historię i stałam się pieprzonym feniksem! Aho!" To my decydujemy.

 

Wiem też, że często to, czego doświadczamy w dorosłym życiu, jest odbiciem bólu jaki w sobie nosimy z dzieciństwa. Moje też nie było bajką. Była miłość, ale i jej brak. Przeżyłam wiele. Zdecydowanie za szybko poznałam śmierć, rozłąkę, rozstanie, porzucenie, oddzielenie, samotność, troskę, niezrozumienie, strach, lęk, przerażenie, zranienie, ból i wiele innych traum, o których pisać nie chcę.. Moje podziemie jest naprawdę ogromne, ale jest moje. Może być moim źródłem zasilania. Może być tym, co nadaje mi niezłomności i mocarności. Jednocześnie wybieram pamiętać, że nie jestem tym wszystkim, co przeżyłam. 

 

Jestem kimś więcej, niż myślę, niż jestem w stanie sobie wyobrazić. Jestem kreatorem mojej rzeczywistości. Jestem twórcą mojej rzeczywistości. Jestem odbiorcą Wszechświata, który zawsze mi sprzyja. Jestem dzieckiem Życia. 

 

Aho!

Dziękuję, że czytasz

z miłością

Inu

 

fot. Archiwum własne

 

Zapraszam na film. W dwóch częściach, bo mi przerwało :D Dzielę się moją historią. Tym, co było przyczyną mojej totalnej transformacji i zmiany jaźni ;) Wrócę jeszcze z tematem. Jest bowiem wiele, do opowiedzenia :)

 

 

 


 

Hej Ty, w tym lustrze.. Kim jesteś?

05 lutego 2020