Copyright © Esencja Mnie 2021 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.

"Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem"

Arystoteles 

 

Czas na zmiany. Czas na prawdziwe zmiany, nie tylko komunikowanie o nich i powtarzanie sobie samej "mam już dość", "potrzebuję coś zmienić". Jeżeli sama nic z tym nie zrobię, moja rzeczywistość nie zmieni się zupełnie. Jeżeli sama nie ruszę z miejsca, za kilka miesięcy będę nadal w tym samym miejscu, być może bardziej sfrustrowana czy bardziej zmęczona.. A przecież życie nie na tym polega. Nie jesteśmy tu po to, aby tkwić w przestrzeniach, które nam nie służą, które nie są nasze, w których nie czujemy flow, w których czujemy, że się spalamy, rozpadamy i przepadamy.

 

Umysł. Podpowiada niewiarygodne scenariusze, doszukuje się niedoskonałości i podważa brak szczegółów wizji twórczego "nowego życia". Umysł jest przerażony brakiem sprecyzowanego planu na najbliższe kilka lat, podpowiada "jeszcze trochę", "jeszcze parę miesięcy, poczekajmy na lepszy moment". Tylko jaki to jest ten lepszy moment? Co się wtedy wydarza? Jak się ten lepszy moment rozpoznaje? Zadziewa się coś spektakularnego? Nie. Nie wydarza się nic szczególnego, coś takiego jak lepszy moment w ogóle nie istnieje... Przeładowany lękiem o przyszłość umysł, nie daje za wygraną i miota mnie, czarnymi wizjami, że może mi się "nie udać". Z tym, że co to w ogóle znaczy? Jak może się nie udać życie w zgodzie z własnym sercem? I co może się w ogóle udać w miejscu, w którym odczuwa się coraz więcej niemocy..

 

Ciało. Jego nigdy nie oszukasz. Zatrzymuje Cię w najmniej oczekiwanym momencie. Jest naszym jedynym pojazdem w tej ziemskiej podróży. Jest świątynią naszej duszy. Dbasz o nie, celebrujesz jego świętość, ale i tak dopada Cię bezsilność, bo ciało już dłużej nie może. Wysyła Ci sygnały, po przez które prosi, błaga "zatrzymaj się", ale Ty łykasz kilka proszków, by dać radę, bo szef, bo koledzy z pracy, bo każdy coś od Ciebie oczekuje, wymaga, więc i Ty wymagasz od siebie i swojego ciała mocarności, niezłomności i pancerza ze stali. I gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Cokolwiek sygnalizuje nasze ciało wymaga uwagi, wymaga odwagi zreflektowania się i chęci zobaczenia, co próbuje nam przekazać. W biegu nie jesteśmy w stanie wyłapać, czego tak naprawdę potrzebujemy.

 

Dusza. Ona okłamać się nie da. Będąc w nieswoim miejscu pomału zaczyna umierać. Odcinamy się od niej każdego dnia. Trwamy w zamrożeniu. Chłód jaki wewnątrz odczuwamy jest niczym pocałunek śmierci dla kreatywnej wyobraźni oraz samego życia. Zamarzasz jeszcze bardziej, pozbywasz się uczuć zwłaszcza do siebie samej. To mechanizm samoobronny, który ma zgubny wpływ na duszę i psychikę, ponieważ dusza nie reaguje na lód, ale na ciepło. Jak pisze Clarissa Pinkola Estes w "Biegnącej z wilkami" - "Lodowate nastawienie wygasza twórczy ogień w kobiecie. Hamuje jej twórczą funkcję. To problem bardzo poważny... Trzeba skruszyć lód i uwolnić duszę".

 

Liczą się małe kroki. Okruchy momentów, w których robimy coś tylko dla siebie. Nanosekundy zatrzymania i refleksji "gdzie jestem?, kim jestem? co tu robię? po co to robię? co mam dla siebie? co czuję?" Niby tak niewiele, ale moja zmiana zaczęła się od pytania "jak się czujesz Izabela?" Gładząc swoje uda zadawałam to pytanie i za każdym razem zalewałam się łzami. Dlaczego? Nie wiedziałam, ale był to jasny komunikat, że coś jest nie tak.. 

 

Czas na zmiany, bo na pytanie "jak się czujesz Izabela?" przychodzi wciąż ta sama myśl, która wierci we mnie ogromną dziurę, że jest miejsce, bardzo już nie moje i wymaga ode mnie totalnej transformacji. Tą zmianę nieświadomie zaczęłam kilka lat temu. Krok po kroku, nie wiedząc nawet do czego mnie doprowadzi. Moje życie zmieniło się od tamtego czasu ogromnie, ale życie to proces, który się nie kończy, więc płynę z tym, co czuję, czasami swobodnie, czasami z grymasem, ale stawiam się dla siebie i do siebie.

 

Namaste kochany człowieku

Dziękuję, że jesteś

Inu 

 

Fot. Archiwum własne

Czas zmiany

08 listopada 2021