"Siostrzeństwo staje się mocne, kiedy kobiety postrzegają się wzajemnie jako równe części całości"

Jamie Sams

 

Po ostatnim wpisie, dotykającym mojej historii opartej nie tylko na traumach z dzieciństwa, ale i trudnej relacji ze zdradą w tle i finalnym rozstaniem, czuję potrzebę poruszenia tematu kobiecości. 

 

Każda z nas jest w moim odczuciu tak cenna, że nie widzę celu rywalizacji i oceniania wzajemnie swoich postaw i wyborów. Wybaczyłam kochance mojego byłego narzeczonego, o czym już mówiłam. Wybaczyłam jej naprawdę z serca. Rozmawiałam z nią o tym. Chcę, aby była szczęśliwa, bo jest kobietą i na to szczęście zasługuje, jak każda z nas. Mężczyźni uwikłani w tą sytuację, również są godni miłości. Wybieram jednak, skupić się dziś na kobiecej jedności.

 

Na poziomie mojego umysłu i Ego było to okrutne. Doświadczyłam krzywdy. Nie jest to cudowne wspomnienie, do którego wzdycham poruszona jego pięknem ;) Nie. Czułam nienawiść, złość, furię i chęć szarpania za włosy ;) Ba. Ja sobie nawet na to uczucie pozwoliłam. Wyraziłam zgodę na wszystko, co pojawiało się w mojej głowie. Nie negowałam tego, nie biczowałam siebie. Obserwowałam i zadziwiałam kreatywnością mojego Ego odnośnie scenerii zemsty jaką knuł. Wow! Aho! Nieźle! Ale czad! ;)

 

Pół żartem, pół serio. Naprawdę sobie pozwoliłam na to, co czułam. Nie jestem święta. Nie obudziłam się drugiego dnia z błogosławieństwem na ustach "niech żyją!". No nie ;) Wiedziałam, że wszystko, co myślę na jej i jego temat po prostu musi ze mnie wypłynąć. Serce dojdzie do głosu, jak umysł się już wyszumi. A interesowało mnie to, co powie mi moja głębia. To ją chciałam usłyszeć. Był to oczywiście proces, który nie wydarzył się z dnia na dzień. Był długi i nie był prosty. Wymagał ode mnie zaangażowania, cierpliwości, otwartości i zaufania.

 

Wraz z uwalnianiem umysłu, czułam coraz bardziej wyraźnie, że absolutnie nic nie zostało naruszone w mojej rzeczywistości, co mogłoby mnie faktycznie skrzywdzić. Ostatecznie to ja nadaję znaczenie. Ja decyduję, jak wybieram patrzeć na doświadczenie zdrady.

 

Straciłam mężczyznę, "bezpieczne gniazdko". Nawet mi tu nie pasuje słowo "straciłam", ale niech będzie, bo łatwiej mi tak zobrazować pogląd. Finalnie nie straciłam tak naprawdę niczego, bo to co straciłam moje nie było. Moja jestem tylko ja. Nie chcę też oskarżać byłego partnera o to, że jego miłość prawdziwa nie była. Nie wiem tego. Nie czuję jego sercem. Miłość to miłość. Ona jest. W naszym życiu zamieszał lęk, to wiem na pewno.

 

Jeżeli miałabym jednak umieścić na szali z jednej strony jego i moje uczucie oparte na lęku, poczuciu winy, krzywdy, ucieczce, a nie konfrontacji, a z drugiej siebie, to czy nie zostałam uwolniona? 

 

To przykre, gdy my siostry, nie wspieramy się wzajemnie, a próbujemy siebie pogrążyć. Z obawy? Z nieczucia swojej wartości? Z krzyku o miłość? Z wyszarpania dla siebie choć trochę ciepła, piękna, szczęścia? 

 

Widzę Cię kochana kobieto.

Słyszę Cię kochana kobieto.

Czuję Cię kochana kobieto.

Czuję Cię w moim sercu.

 

Nieco zmodyfikowana wersja, którą obdarzyła mnie moja rodzona siostra. Jedna z najcudowniejszych kobiet jakie znam. Ta, która zawsze mnie widzi, słyszy i czuje. Ta, która mnie uczyła miłości do kobiet. Dziękuję za Ciebie. 

 

Bądź mi siostrą, kochana kobieto. Nie bój się rywalizacji, oceny, krytyki z mojej strony. Pragnę zjednoczyć się z Tobą w moim sercu. Jeżeli mój egotyczny umysł zapomni i ucieknie w otchłań niezgody, proszę zatrzymaj mnie. Obejmij swoją czułą obecnością i uważnością.

 

Proszę zobacz mnie.

Proszę usłysz mnie.

Proszę poczuj mnie.

Poczuj mnie w swoim sercu.

 

Za długo ze sobą rywalizowałyśmy. O status, o stanowisko, o mężczyzn, o pieniądze, o gorszą historię. Wciąż dążyłyśmy do doskonalenia siebie zwłaszcza na poziomie fizycznym. Ta lepsza, ta ładniejsza, ta mądrzejsza, ta bogatsza, ta chudsza, a ta wyrafinowana, ta uwodzicielka, ta podła, ta suka, ta manipulatorka, ta szmata, ta łatwa. Uciekając od siebie, oceniając się wzajemnie, odtrącając się wzajemnie, mamy najwięcej do stracenia. 

 

Każda z nas ma w sobie wiele jakości. Każda z nas może być matką, opiekunką, kochanką, uwodzicielką, mentorką, furiatką, wariatką, suką, wiedźmą. Ja mogę. Każdą z tych cech w sobie rozpoznaję. Żadną z nich nie jestem. Żadna z nich nie określa tego kim jestem. Ciebie też nie. Proszę, czuj się przy mnie bezpieczna, zrozumiana, zobaczona i usłyszana. Proszę, po prostu bądź kochana. Bądź mi Siostrą.

 

Namaste Siostro

Lov lov

Inu

Bądź mi Siostrą

05 marca 2020

Copyright © Esencja Mnie 2019 | Polityka Prywatności

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabronione jest kopiowanie, tłumaczenie czy modyfikacja jakiejkolwiek części strony, w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami, bez zezwolenia na piśmie autora. Udostępnianie treści możliwe tylko poprzez link, który przekieruje odbiorcę na adres strony autora.